artykuly

strefa inspiracji

Maria Antonietta Perino o robotyce i roli kobiet w eksploracji kosmosu

Obchodzimy 50. rocznicę lądowania na Księżycu. Jaki Twoim zdaniem będzie kolejny wielki skok dla ludzkości, który będziemy mieli okazję świętować za 50 lat?

Może to zabrzmi dziwnie, ale uważam, że następnym wielkim skokiem dla ludzkości będzie udowodnienie, że możemy wykonać ten skok jeszcze raz. Jednak nie tak, jak to było w czasach Zimnej Wojny, gdy za wszelką cenę chciano udowodnić polityczną supremację. Dzisiaj liczy się rozwój nauki i technologii: zbudowanie nowych systemów transportu, które pozwolą ludziom bezpiecznie wylądować na naszym naturalnym satelicie, a następnie go eksplorować. Będzie to z pewnością podstawa kolejnego kosmicznego kroku milowego. Jestem związana z eksploracją Marsa i Księżyca od 30 lat. Jako ośmioletnia dziewczynka widziałam pierwszego człowieka stąpającego po Księżycu. Bardzo się cieszę, że za kilka lat znowu zobaczymy tam ludzi. Mam nadzieję, że uda mi się także zobaczyć pierwszego człowieka na Czerwonej Planecie.

Za rok ma się tam pojawić kolejny łazik, wyniesiony w ramach misji ExoMars. W kontekście robotyki kosmicznej coraz częściej mówi się o tworzeniu nowej generacji robotów. Jakie cele stoją przed nimi?

Jeśli chodzi o eksplorację kosmosu, łaziki są niezbędne do gromadzenia informacji o środowisku i terenie, po którym się poruszają. Na podstawie zdjęć powierzchni Marsa wysyłanych przez roboty tam pracujące wiemy, że spisują się doskonale. Jednocześnie, w miarę postępu prac w sektorze kosmicznym coraz bardziej oczywiste staje się, że przed łazikami czeka o wiele ważniejsze zadanie. Muszą stać się członkami zespołu, którzy będą pracować ramię w ramię z astronautami i pomagać im w wykonywaniu różnych czynności. Mamy już łaziki automatyczne, a obecnie pracujemy nad załogowymi łazikami ciśnieniowymi, które stanowią połączenie habitatu i środka transportu. Umożliwią one załodze eksplorację terenów położonych w dużej odległości od bazy, nawet do 100 km. Tak rozpocznie się nowa przygoda w historii ludzkości.

Tylko czy ta nowa przygoda nam się na pewno opłaci? Przeciwnicy wypraw na Marsa twierdzą, że powinniśmy skupiać nasze wysiłki i przeznaczać środki finansowe na rozwiązywanie problemów na Ziemi, a nie na poszukiwanie życia na innej planecie.

Prace nad technologiami kosmicznymi rozpoczęły się w pierwszej połowie XX wieku. Nie sposób zliczyć, ile korzyści już przyniosły nam w ciągu tych kilku dekad. Dostępne są całe katalogi, w których można przeczytać o technologiach i produktach, które zostały stworzone z myślą o zastosowaniu w sektorze kosmicznym, a następnie zaadaptowane do wykorzystania na Ziemi. Mam na myśli na przykład miniaturyzację mechanizmów wykorzystywanych w leczeniu układu krwionośnego, rozwój tomografii komputerowej czy stworzenie sztucznych pomp serca na wzór technologii wykorzystywanej do budowy pomp paliwowych w statkach kosmicznych. Nasze życie jest ściśle powiązane z technologiami kosmicznymi. Wystarczy wspomnieć o prognozowaniu pogody, nawigacji GPS czy telewizji kablowej, ale także słuchawkach bezprzewodowych, okularach odpornych na zarysowania, aparatach fotograficznych w telefonach komórkowych itp. Nawet znane nam wszystkim pieluchy dla niemowląt zostały pierwotnie stworzone po to, żeby ułatwić życie astronautom.

Czyli otwieram lodówkę, a tam kosmos?

Dokładnie. Ale jeśli mówimy o korzyściach płynących z eksploracji kosmosu jest jeszcze jedna rzecz, która w tym kontekście jest dla mnie niezwykle ważna. Kosmos pozwala ludzkości uwolnić się od pojęcia granic i zrzucić wszelkie bariery społeczne, jakie się z tym wiążą. W końcu Międzynarodowa Stacja Kosmiczna jest wspaniałym przykładem miejsca, w którym przedstawiciele różnych narodów pracują razem, aby osiągnąć wspólny cel. Pytałaś kiedyś astronautów o to, co widzą, kiedy spoglądają przez okno kopuły obserwacyjnej ISS (International Space Station przyp. red.) na Ziemię? Powiedzą, że rozpoznają góry, rzeki i jeziora. Ale jest jedna rzecz, której obserwując naszą planetę z góry nie da się dostrzec i to są właśnie granice.

To bardzo ciekawe, co powiedziałaś o kosmosie jako miejscu, w którym zacierają się bariery między ludźmi. Czy w takiej branży kobietom inżynierom łatwo się odnaleźć?

Kiedy zaczynałam pracę w tym sektorze 30 lat temu, była to piękna, ale także trudna podróż. My, kobiety, musiałyśmy udowadniać, że jesteśmy na właściwym miejscu, że wiemy, co robimy i że możemy przyczynić się do rozwoju naszej branży. Bycie kobietą w świecie przemysłu nie jest łatwe.

Co masz na myśli?

Możesz wspiąć się po stopniach kariery do pewnego poziomu, ale dojście na szczyt w pewnym stopniu zależy od ludzi, z którymi pracujesz. W czasie mojej kariery zawodowej miałam przyjemność i zaszczyt spotkać i pracować z wieloma niezwykłymi osobami, takimi jak Buzz Aldrin, którzy naprawdę mnie inspirowali. Moja firma także wspierała mój rozwój osobisty; miałam poczucie, że mogę swobodnie wypowiadać swoje opinie i pracować w swoim kobiecym stylu. Czasami bardzo różni się on od męskiego sposobu pracy, ale różnorodność i inne punkty widzenia mogą prowadzić do lepszych wyników. Zawsze czułam się szanowana i mogę z dumą powiedzieć: „Jestem kobietą inżynierem pracującą w sektorze kosmicznym i robię wszystko, aby przyczynić się do następnego wielkiego skoku dla ludzkości”.

Maria Antonietta Perino od 1986 roku pracuje w Thales Alenia Space – Turyn, jako kierownik programów ESA i ASI związanych głownie z projektami: ExoMars, Mars Sample Return i Aurora Core Program. W tym ostatnim pełni obecnie funkcję dyrektora ds. relacji ze stowarzyszeniami kosmicznymi. Jest również członkiem Rady Merytorycznej projektu European Rover Challenge, jako gość specjalny na zawodach ERC pojawiła się w 2018 i 2019 roku.

Rozmawiały: Katarzyna Matczuk i Agnieszka Mrozowska

Podobne wpisy